Far far away ...
Blog farfaraway


Problemy pierwszego świata 2017-10-06

-Też mam sporo na głowie. Szefowa się popłakała. Mamy spory problem z jednym dostawcą masełek.
-Oł :P Dostawca masełek? Cóż ten niegodziwy dostawca masełek wam uczynił?
-Wiem, że to brzmi śmiesznie ;)
-Taaa XD Ale widzę, że problem duży skoro szefowa się popłakała *będzie teraz myśleć cały dzień o dostawcy masełek XD to strasznie zabawne*
-Mówiłem, że lubię ją rozśmieszać ;)
-*bardzo ją rozśmieszył* Jakie to względne: szefowa płacze, a ja się śmieje z tej masełkowej katastrofy. Jemu też nie do śmiechu co? Chyba tylko ja się tu śmieję...
 

-Koszmarnie boję się rykowisk. Rozbiłem się ostatnio 50 metrów chyba w każdą stronę o ryczących i walących się jeleni. Myślałem, że mnie zabiją w nocy.
-XD wat?
-No, w górach.
-To tak specjalnie? Byłeś w samym centrum zdarzeń XD
-Nie, nie specjalnie. Obozowałem dwa dni nad rzeką i w jednym miejscy było spoko, bo nic nie słyszałem, ale w drugim na drugi dzień Jezus Maria! Darły się i galopowały cały czas!
 


Miła, łatwa, przyjemna, weekendowa 2017-03-26

d^.^b







Rozmowa słodko-gorzka 2017-03-03

-A Królisia to czasami nie myśli, że jej życie byłoby lepsze, gdyby mieszkała gdzieś indziej? Miałaby większy wybór pracki, to pewne.
-Jestem zadowolona z mojego życia.
-Nie musiałaby jeździć pewnie autem nawet, tylko jeździłaby 5 - 10 minut tramwajami.
-Nieraz myślałam nad tym, czy zmieniłabym coś w swoim życiu i dochodziłam zawsze do wniosku, że nie zmieniłabym nic.
-Hmm... Królisia nie jest zadowolona ze swojej pracki. Tak mówiła.
-Tak to prawda, z pracki nie jest zadowolona.
-I z braku przyjaciół.
-Tak to też. Ale wszystko inne jest raczej ok.
-Królisiowi jest trochę smutno, że Królisia nie ma lepszej pracki, bo Króliś teraz tak żyje troszkę jak Królisia chyba wczesniej.
-Tzn.?
-Króliś strasznie się męczy, wstaje wcześnie, jedzie autobusem, ma taką pracę, jaka się trafiła, nie spotyka się z przyjaciółmi.
-W sumie, ja bym się spotykała, gdybym ich miała.
-No... Królisia mówi, że jest ok, a jednak tak trochę nie jest ok.
-No ale rzadko w życiu wszystko jest ok tak na maksa. W sumie naprawdę nie mam na co narzekać. No bo na co? Że się muszę trochę pomęczyć w pracy? Albo że nie mam przyjaciół? Może to moja wina, bo się nie udzielam.
-Dla Królisi chyba najważniejszy jest A.
-Nom.
-A co jakby nie było A.?
-Hmm. Byłoby źle.
-No właśnie.
-Bez A. byłoby naprawdę bardzo, bardzo źle.
-Bez A. to praca by wkurwiała Królisię jeszcze bardziej. Brak przyjaciół by ją bolał jeszcze bardziej.
-Ano, wszystko by mnie wkurwiało i bolało.
-Mnie to się wydaje, że w miarę dobre życie jest wtedy, kiedy nawet jak nie ma bardzo ważnego trybika to zegar kręci się dalej, bo są inne trybiki.
-Hmm, ciekawa myśl.
-Królisia ma bardzo duży trybik, który odwala całą robotę, a inne składowe leżą.
-No tak, miłość wszystko zmienia.
 


Kompozycja 2017-02-12

Wydawało mi się, że wszystko już sobie poukładałam. Doznałam swego rodzaju oświecenia i odnalazłam cel mojej drogi. Pogodziłam się ze wszystkim, z czym przyszło mi się godzić. Zamykałam już pewien rozdział mojego życia i szło mi całkiem dobrze. Aż do wczoraj. Jedna mała rzecz, mały, na pozór niewiele znaczący element, który pewnie zostałby zbagatelizowany przez większość ludzi, zakłócił mój spokój. Nie mogłam go zignorować. No tak już mam, ufam snom. Zrobiłam, co trzeba było.


Nastrój mam dziś deszczowy. Intuicja i karty mówią mi rzeczy, w które ciężko mi uwierzyć. Chciałoby się rzec temat na film, ale takich już wiele powstało. I jeszcze ta piosenka w radiu. Doskonała kompozycja zdarzeń.








Marketowa opowieść 2017-02-01

Nowy rok zaczął się dla mnie bardzo pracowicie. Niestety nie chodzi tutaj o realizację moich pozazawodowych planów, na co nie udało mi się w styczniu znaleźć czasu i sił, a o noworoczną harówkę w pracy. Ludzie naiwnie wierzą, że rozpoczną lepsze życie wraz z nowym rokiem i od razu w styczniu zabierają się za realizację postanowień. Ta prawidłowość dotyczy także petentów urzędów. Oczywiście po styczniowej gorączce następuje spadek temperatury i życie zaczyna toczyć się zwykłym tempem. Ale nie o tym chciałabym dziś opowiedzieć. Cofnę się nieco w czasie do grudnia, okresu przedświątecznego, w którym podobnie jak w styczniu ogarnia nas specyficzna gorączka.


Rzecz zdarzyła się w jednym z marketów, w którym razem z A. robiłam świąteczne zakupy. Podjechaliśmy do kasy solidnie załadowanym wózkiem. Przed nami w niewielkiej kolejce stała młoda kobieta, a obok niej na taśmie leżały trzy niewielkie paczuszki (jakieś lekkie przedmioty, nie pamiętam dokładnie, co to było). Między jej zakupami, a zakupami osób przed nią były jeszcze "hektary" wolnego miejsca na taśmie. My nie mogliśmy zacząć wykładać naszych rzeczy, bo po prostu nie było gdzie ich położyć. Dla mnie zupełnie normalne jest, że w takiej sytuacji przesuwam swoje rzeczy na taśmie, aby inni mogli zmieścić swoje zakupy. No ale widać to nie jest takie oczywiste dla wszystkich. Młoda kobieta rozmawiała sobie w najlepsze przez telefon i choć nas widziała doskonale, nie kiwneła palcem. Taka nowoczesna, współczesna europejka, której wolno wszystko, nawet mieć innych w zadku.


Kiedy w końcu zaczęliśmy wykładać nasze rzeczy na taśmę, podeszło do nas pewne nieco starsze małżeństwo i zapytało, czy przepuścilibyśmy ich w kolejce, bo mają tylko jedną rzecz. Oczywiście tak zrobiliśmy, małżeństwo nam grzecznie podziękowało, zapłaciło za towar i jeszcze raz nam podziękowało, życząc wesołych świąt. Nie było w tym wszystkim ani krzty fałszu. Po prostu czysta wdzięczność i radość, która chyba udzieliła się nie tylko mnie, ale i pani kasjerce, bo bardzo miło nas obsłużyła, powiedziałabym nawet, że z troską. Na koniec życzyłam jej jeszcze wesołych świąt i spokojnej pracy. Było tak... miło. Tak nieprawdopodobnie miło. Takie momenty zawsze zapadają mi w pamięć, bo jest ich tak niewiele. W tamtej chwili poczułam się jak w skansenie życzliwości ludzkiej czy muzeum kultury osobistej. Poczułam się staro, jak jakiś dinozaur, który za chwilę wymrze i ustąpi miejsca nowocześnie milczącym, mającym wszystko gdzieś osobnikom.


Nie wiem, czy da się odwrócić zmiany, które zaszły w minionych latach. Pewnie nie. Na pewno nie teraz, w czasach w których skaczemy sobie do oczu z byle powodu i zrywamy znajomości, bo różnimy się poglądami politycznymi. Zbyt wiele jest tej "nowoczesności", którą pozarażaliśmy się jak wirusami. Wiem, że ludzie się zmieniają, kształtują swoje otoczenie. Tak po prostu jest. Nic nie stoi w miejscu. Ale nie wszystko wymaga zmiany. Są wartości ponadczasowe i choć może się wydawać, że tak nie jest, wystarczy zerknąć wstecz. Zmieniają się aktorzy, zmienia się scenografia, ale te same główne wątki wciąż są odgrywane na nowo. Nadzieja w tym, że pozytywną energią też da się zarażać.


Zwierzogród (Zootopia) 2016-12-26

Przez przypadek trafiłam na ślad tego filmu animowanego. Obejrzałam. O króliku! Warto zobaczyć ^.^ 








Taka sytuacja 2016-12-18

Ciekawa opinia pana gen. Jerzego Stańczyka (na filmiku są jeszcze dwie inne wypowiedzi, ale nie o nie mi chodzi):







Sail! 2016-12-11

Bergen, Norwegia :)




 


Edit: chłopaki niewątpliwie czują klimat :D






Voiceless 2016-12-10

Nie mogę już... Za dużo... Za dużo narastającego chaosu, za dużo zniekształceń, przesady, poprawności politycznej, pseudotolerancji, wychyleń ku skrajnościom... Mam wrażenie, że ludzie tracą zdrowy rozsądek, zdrowy ogląd spraw, instynkt samozachowawczy... Nie jesteśmy już w stanie ze sobą normalnie rozmawiać... Cokolwiek powiesz, musisz liczyć się z tym, że ktoś myśli inaczej i zaraz na ciebie naskoczy... Tak, naskoczy, wygrażając pięściami albo próbując na siłę przekonać cię do swoich racji. Mam wrażenie, że nikt już nie jest zainteresowany merytoryczną dyskusją, poznaniem zdania rozmówcy, powodów, dla których myśli tak, a nie inaczej. Teraz liczy się tylko to, aby postawić na swoim, aby iść w zaparte i wykazać, że się ma rację. No bo przecież nie możemy się przyznać, że się mylimy albo że ta druga strona może mieć rację, prezentować jakiś inny, równie ciekawy punkt widzenia. No ale nie możemy tego zrobić, bo musielibyśmy zmodyfikować nasz własny punkt widzenia, a to przecież niewygodne. Zmiany kosztują, więc za wszelką cenę trzeba utrzymać status quo. Nawet jeśli to miałoby oznaczać skłócenie się z kimś, obrażenie go. Po co słuchać, co ktoś inny ma do powiedzenia, przecież sami wiemy lepiej, jak jest. Po co próbować spoglądać na świat z różnych perspektyw i wysilać się umysłowo? Po co starać się zrozumieć drugiego człowieka, przecież jesteśmy tacy nieomylni i sami wiemy, jacy to inni ludzie są. Wszystko mamy poukładane, uporządkowane w szufladkach naszego umysłu. I wiemy lepiej. A jeśli nie wiemy, to i tak będziemy sprawiać wrażenie, że jest inaczej, przecież nie możemy sobie pozwolić na przyznanie się do niewiedzy. Brakuje nam argumentów? Ok, nic się nie dzieje, zawsze możemy posłużyć się emocjami, postawić naszego rozmówcę w niekomfortowej sytuacji. Niech się w końcu zamknie i da za wygraną. Wiemy lepiej.


Jest mi smutno... przykro... bo nawet ze znajomymi jest mi coraz trudniej porozmawiać na poważne tematy. Pozostają nam rozmowy o błahostkach. Czuję, jakbym traciła głos. Jakby nikt mnie nie słuchał. Nie potrafię napierać na kogoś tak mocno, aby wepchnąć mu do gardła moją opinię. W rozmowie coraz częściej czuję, że to ja muszę się bronić, odpierać najróżniejsze ataki, zamiast być partnerem w rozmowie. Mam wrażenie, że moim rozmówcom coraz częściej zależy na tym, aby udowodnić mi ich racje. Nie są wcale zainteresowani tym, co ja mam do powiedzenia, nie są zainteresowani wysłuchaniem odmiennej opinii i pochyleniem się choć przez chwile nad nią...


Zawsze ceniłam sobie cudzą opinię, bo pokazywała mi świat z innej perspektywy niż ta moja. Mogłam się wtedy nad nią zastanowić, zweryfikować swoją lub po prostu przyjąć do wiadomości, że ktoś może mieć odmienne od mojego zdanie. Teraz w tym całym chaosie komunikacyjnym nie widzę dla siebie miejsca... nie potrafię rozmawiać... Mam nadzieję, że choć tu pozostanie mi przestrzeń, w której bezpiecznie będę mogła mówić o tym, w jaki sposób ja widzę świat...


Mikołajkowy prezent 2016-12-06

Dziś prezent przyniósł Niedźwiedź :) Można go odebrać tutaj:


https://czyzewskicezary.wordpress.com/


e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]